Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

December 26 2012

howlingwolf
Na koniec nie będa mnie bolały słowa wrogów, lecz milczenie przyjaciół.
— Martin Luther King
Reposted fromatyde atyde viadeparter departer

December 23 2012

howlingwolf
8900 c33c
Reposted byLiamgetstoneddeparterjustpartofme
howlingwolf
2406 f545
Reposted bypiccadillyabove100sunsidziuciekamessteEfkemciuemciubonghodowla-hamakowlecgoiwannabeyourborsuczyskoshezzmakingmoviesanitaisepmaraskowaForeverFailureniewiedzasofuckingnicewonderlustqueennonenonenonenonmauraelbiedronkakillerfutureiscomingoutkapaginger-gatoCattleyaendlessdreamswormstachedatbisnegacjasmerfetkawilczala-lunaowlvisiondoukashiterunezapalenieosierdziaaneczquatristezzainsanedreamerwhatevanibyniicdausermisterpeterscrewyouwanderlustgirlWrongwayiga-xvlmdjgfearoflovesunshines4meglaadysslittledarlingdlutinkaotsanaamalirrespectivepouleronesecretimmuffwishyouwerehereX88B88pierniczpiernikiuseheartalexnouveauJulaBaluUncommonbezimiennaosobalionazoopakropkiotworzwrotagoodtimesbadtimesKarBermiokloniePstrykfuckinghypocriteAnnjublackberrydayiamsotiredofmyfeelingsdeceivedpandorciavicodinscandaljestemdeszczempatosanacondreaczakdespejobigevilgrin00PleasestayforeverwithmebiiancaredshadowzaganskytruelovestoryywiktorjaCHERRYBOOM123CHERRYBOOM123AnzayblizzersprzeblyskijaerkszaaatanohhmarigoldSinlessSatanistPawelSzarazekjustpartofmecienieminioneaniironvampirawerterowskaeffodienssepulcrumniepotrzebnejerzjezydiviedenpathsave-picture-aswolfboysgdysiemialoszczescieseeyouinhelleffystonemnatalkaaaaannnnnnreloveutionwindofchange9thoctoberIhezalqazwsxedcrfvtgbfuelinup
howlingwolf
Kilka dni ćwiczeń, od 2 dni znowu przerwa.
Z żarciem lepiej, do polowy tygodnia było ok 1650, pt, sob ok 1800kcal.
Ale są mrozy, siedze kilka godzin przy -8C więc mam nadzieje, że coś się tam spala.
Nie jest źle.
Aczkolwiek wiem, że mogłoby być lepiej. Niedługo święta, wszyscy uświadomieni, że dla mnie na stole nic nie ma, no może oprócz barszczu.
Mam zamiar wyjść na pasterkę, wyziębić dupę i potem przekąsić coś lekkiego.
Niedlugo miną 2 lata od pobytu na Srebrzysku.
Coraz bardziej zaczyna mi brakowac tamtejszych `normalnych` ludzi.
Rozważałam ostatnio spożywanie senesu ale wyczytałam, że potem metabolizm jest strasznie spowolniony, nie po to pracowałam kilka miesięcy, żeby wszystko na bierząco w miare możliwości mi się trawiło.
W mojej diecie jest coraz więcej chipsów... zupek chińskich...
Ale spokojnie, jak powstrzymałam się od podjadania w nocy tak dam sobię radę i z tą pokusą.
W końcu 2 lata temu mogłam mieć całe biórko zawalone słodyczami i niczego nie ruszyć, bądź porozdawać. Wiem, że dam radę.

November 17 2012

howlingwolf
2708 1b7f
Reposted bystoryofmylife storyofmylife
howlingwolf
Łuhu, Długa przerwa.
Cały czas się zmagam z dawnym problemem, obsesyjne myślenie o jedzeniu. Nie przesadzam. Każdy czyn jest uzależniony od tego czy bede mieć co jeść.
Wakacje 2012, ze wzgledu na luz jaki posiadałam spożywane kalorie przekraczały moje wszelkie oczekiwania.
To było straszne, żadnej, ale to żadnej nocy spokojnie przespanej.
Przebudzałam się zazwyczaj pomiędzy 2 a 4 rano i wpier******m co popadnie. Dochodziło nawet do 30 minutowych przesiedzeń w kuchni z pudełkiem płatków do mleka.
Teraz szkoła. Z całego serca pragnęłam w końcu do niej pójść. Siedzieć od rana do 15 z bilansem kalorycznym 500. Po szkole złudne marzenia: "zdrowy nisko kaloryczny obiad". Zawsze musiała się wkraść zupka chińska + po niecałej godzinie coś słodkiego. Wychodzenie na dwór po godzinie 17.
Moje relacje z `paczką` trochę się pozmieniały. Nie mam po co wyłaniać się z domu. Ćwiczenia? Brak motywacji, chęci. Ostatni tydzień udało mi się nie przekraczać 1800 kcal. Ale czy mogę się cieszyć? Zdecydowanie nie. Jestem zdrowo WKURWIONA. Przepraszam za wyrażenie, ale tak właśnie jest. Potryzebuje wysiłku fizycznego, zredukowania kalorii na dobry początek chociażby do 1400/500 kcal.
KURWA. Nie mam siły.
Jeansy, które jeszcze pół roku temu wisiały mi na dupie teraz przylegają. Nie widze kręgosłupa... Kark, skóra pod brodą, brzuch, biodra.
Muszę coś ze sobą zrobić.
Jest okres 'przed' zimowy. Wystarczy nie wrzucać na siebie kupy ubrań, siedzieć po kilka godzin na dworze, marznać i nie wracać do domu tylko coś przekąsić. Zjeść, obiad a potem po przyjściu z dworu do domu zjeść kolację, która nie powinna być spożyta później niż 2 godziny przed snem.
Piękne plany, naprawdę podobają mi się. Tylko gdzie ta cholerna determinacja, która kiedyś doprowadziła mnie do 41kg?
Wróć do mnie! I pomóż mi znowu odzyskać wiarę w siebie!
Suka... Rozmawiam z nią czasem, wyśmiewa moje misterne plany, nie wierzy że mi się uda, gdzie kiedyś sama motywowała mnie do doskonalenia samej siebie.
Wiem, wydaje się to chore, jakby było pisane przez schizofrenika.
Ale w mojej głowie naprawdę ktoś jest! Nie ma na imię ana. Jest to raczej jej daleka zawistna kuzynka. Wystawia moje zmysły, cele na próbę, jak na razie oblewam wszystkie jej testy.
Nie wiem co się ze mną dzieje, potrzebuje ruchu, nie chce już w tajemnicy szukać przepisów na niskokaloryczne potrawy, dobre sposoby na wyrzeźbienie ciała itd. Patrzcie sobie na zmagania świni, która wierzy, że nadal może wrócić do swojej dawnej postaci.
Miałam swoją bajkę, przez pięć minut byłam szczęśliwa, teraz to wszystko jak krew w piach.
Ale nie poddam się. Będę rozpoczynać swoją historię tak długo, aż znowu powstanie baśń, tak nieprawdopodobna i ujmująca, ale tym razem z nieskończenie długim happy endem.

April 11 2012

howlingwolf
1992 6ab8
howlingwolf
Dzisiejsza dawka kalorii mam nadzieje ze nie przekracza 1620 kcal.
Nie wiem czy 180 kcal od zwróconego wafelka też się liczy?
Tak, zrobiłam dzisiaj coś z czego jestem dumna  a jednocześnie zawiodłam się na samej sobie. Miałam taki okres, że siedzenie twarzą w kiblu było na porządku dziennym, ale trwało to niespełna 3 tygodnie. Potem już tylko od czasu do czasu. Jednak dzisiejszy incydent był konieczny. Z wilczym głodem wpadłam do domu, szybko przygotowałam warzywa na patelni, zjedzenie zajeło mi może 5 minut, po czym ból brzucha przez który nie moglam się wyprostować nie zraził mnie do zjedzenia wafelka. Nie byłam głodna, po prostu miałam ochotę na coś słodkiego i pojawiło się znienawidzone `ssanie`.
Wyjście mamy do sąsiadki pozwoliło mi na szybką akcję. W związku z tym, że brat i siostra zostali w dużym pokoju, do dyspozycji miałam tylko zlew.
Poszło gładko, łzy na policzkach i ten szyderczy uśmiech do lustra.
Nie... na tę chwilę nie żałuje tego.

***

Tak z ciekawości sprawdziłam dzisiaj swoje BMI i koleżanki, która po rozstaniu z chłopakiem spadła do wagi bodajże 47... wskaźnik wykazuje mniej niż mój.
Wiem, że to jest chore ale mam ochotę przynieść jej do szkoły najkaloryczniejsze żarcie, kazać jej to wpierd****, i to tylko dlatego, że ja sama nie mogę znowu spaść, ze względu na cotygodniową kontrolę.
Czuje się jak jakaś jebana egoistka...
A na ulicach tyle chudych nóg <3
howlingwolf
1660 6f21
Reposted bymy-life my-life

April 10 2012

howlingwolf
7804 68f3
Reposted byitsatrapLimaK
howlingwolf
Święta i kolejna kłótnia...
Ja pierdole. Może to zabrzmi desperacko i `emo`wsko aczkolwiek nikt mnie kurwa nie rozumie. Ja nawet tego nie oczekuje od nikogo.
Ale zdania typu zrób to i to bo to jest proste doprowadzają mnie do szewskiej pasji. Nie zamienie serka na kanapki na sniadanie, tak samo na kolacje owsianka zagoscila u mnie na dobre. Nie chcę tego zmienić i tyle. Rzygam chlebem, zupą... wszystkim. 1800 i wiecej kalorii przyjmować nie będę.
Do tej chwili wrzucilam w siebie ok 1500 jak nie wiecej. Godzina jest dosyć późna więc w razie głodu zaparzę herbatę.
Miesiączki nadal nie mam, włosy wypadają, być może robie źle. Być może przyjmuje za mało wartościowych posiłków, ale odpowiada mi to. Obliczając  BMI spada mi kamien z serca, gdy widze ze nadal mieszcze się w niedowadze. Nie wiem juz co mam zrobić, żeby zacząć się sobie podobać.
Czasem sobie myślę... a gdybym tak ważyła 39kg? Za mało? Za dużo?
Wiem jedno, nie byłam, nie jestem i mam za mało siły żeby być anorektyczką, ale tak jak w tym przypadku moim problemem jest jedzenie.

April 05 2012

howlingwolf
Żałuję, że dałam sobie coś wmówić.  Żegnaj anoreksjo, której w ogóle nie było. Nie wiem też po co był cały ten cyrk ze szpitalem. Zdałam sobie tylko sprawę z tego, że lubię przebywać wśród ludzi chorych psychicznie. Chociaż nie... Szpital. Hmmm, podejrzewam, że pobyt w owym miejscu z inną diagnozą byłby skuteczniejszy.
Jak do tej pory 1500kcal.
P.S.
-Waga kuchenna mi się zepsuła. Czyli istny horror.
- 7 kwietnia bedzie rocznica założenia dzienniczka kalorii, który musial zostać porzucony w trakcie wakacji ;c
howlingwolf
1021 90e2
Reposted fromensh ensh viahope hope
howlingwolf
To były moje marzenia. Pragnęłam, aby mnie ktoś dostrzegł, ale nie podchodził za blisko, zawsze mnie przerażała zbytnia bliskość drugiego człowieka. To był nieokreślony lęk, nagły skurcz serca. I potrzeba wycofania się, ucieczki.
— Maria Nurowska
Reposted fromlexxie lexxie vianiewidkaa niewidkaa

March 18 2012

howlingwolf
6848 19f0
howlingwolf
1500- 1900 kcal.
Gdy zaczynam od poniedziałku 1500, żadko kiedy wychodzę poza owy limit do końca tygodnia.
Weekendy są najgorsze, siedzisz, nie robisz nic i tak do 16, potem wyjdziesz, wrócisz koło 20/21.
Nie pisałam, faktycznie.
Moim zamiarem było umieszczanie wpisów codziennie, o tym jak to mi źle, jak cały czas mam w głowie liczby.
Ale był taki moment że liczba 1800 nie budziła we mnie wstrętu, robiłam ćwiczenia może co drugi dzień, a moje ciało nie brzydziło mnie tak jak miało w zwyczaju.
Potem coś pękło. Zdałam sobie sprawę, że nie jestem silna... Nie kieruje się już myślą `jem po to żeby żyć` tylko `żyję po to żeby jeść`.
Na każdym pierdolonym kroku myślę o żarciu.
Rezygnuję z wypadów z przyjaciółmi, bo spotykają się o 16, gdzie ja o tej godzinie muszę zjeść obiad. Nie pójdę przecież z nimi gdzieś na miasto w princessą maxi w ręku jako obiadem (ok 300 kcal). Zresztą... będą wracać do domu dopiero koło 20 a ja po miedzy obiadem a kolacją mam do zjedzenia podwieczorek, zjeść przy nich 2 kaloryczne rzeczy? Nie ma nawet takiej opcji...
Myślę, cały czas, bez przerwy, non stop. Nie prowadzę już dziennika, w którym zapisywalam wartości odżywcze wszystkiego co w siebie wrzuciłam. Mam to teraz w głowie, ale to mnie już męczy.
Poprawiłam się, nie ograniczam się do 1000 kcal. W moim jadłospisie przybyło takich rzeczy jak kawa z 1.5 łyżeczki cukru i 100 ml mleka 3.2% = 100 cal.
Dzień zazwyczaj zaczynam od kawy i serka, w szkole zjadam bułkę po czym jakiś serek, bąź surówkę, czasami ciastka. Wracam ze szkoły czeka na mnie kasza z warzywami, bądź warzywa na patelnię, albo risotto. Zjem obiad i czuje się głodna więc pomimo tego że z rana jadłam gówno a nie wartościowe rzeczy czyli warzywa bądź cokolwiek zdrowszego od cebulowej bułki z biedronki, jem wafelka, na kolację natomiast owsianka, bądź mleczny start. Kolacja ma miejsce czasami o 20, czasami o 22 więc normą jest to że podjem jeszcze trochę chipsów (10 karbowanych chipsów ok 80 cal?), surówkę z octem czy jakieś cukierki. Dzienny jadłospis zawiera w sobie maxymalnie 1900 cal i w chuj cukru.
Wiem, czytacie to i zastanawiacie się jak taka osoba jak ja, mogla przy diecie 1000kcal byc okrzyknięta anorektyczką,a teraz jedząc 1800 kcal nie przytyć i trzymać się kurczowo 45 kg.
Sama tego nie rozumiem. Patrząc na to z boku, mam po prostu manię liczenia kalorii i mur, który cały czas mi mówi o tym, że kontrola jest ważna, a nie chorobę, która nosi nazwę `anoreksja`.
Za chwilę 16, obudziłam się o 10, od tej godziny pochłonęłam serek (260), chrupki (mam nadzieje że nie więcej niż 300 kcal), 2 kawy (100kcal, z 1 łyżeczki cukru i 40ml mleka)... kurwa było coś jeszcze... niedawno warzywa na patelni (120kcal, olej 83 kcal, sos boloński 2 łyżeczki ok 30kcal).. dobra wychodzi ok 910 kcal. Czyli jednym słowem w ciągu ok 6 godzin pochłonęłam jedną drugą tego co mogłam w ciągu całego dnia. Nie jestem zadowolona. Co innego, gdybym była aktywna.
Nie wiem już co myśleć. 2 raz nie zostałam zważona, z jednej strony ulga z drugiej trapiąca niepewność...
Jednym słowem jestem po prostu wkurwiona.

February 05 2012

howlingwolf
7704 458f
Reposted bytisanemy-lifekaat
howlingwolf
Zabawne. Nawet najlepszemu kumplowi zazdroszczę chudych łydek.

Ale nie o tym dzisiaj. Trapi mnie bowiem psychika ludzi.
Dziwię się że nałogiem tak naprawdę może być wszystko. Gra, sex, jedzenie, ćwiczenia, papierosy, alkohol, mycie rąk. Po prostu wszystko.
Tylko czemu będąc nałogowym palaczem nie potrafię wypełnić swoich myśli tylko papierosami? `Dzisiaj to był 3 papieros, zostało mi jeszcze 17, pójdę do szkoły, więc zostanie mi 5. Czyli jutro znowu muszę kupić paczke.` ; `Chce mi się palić, pragnę wciągać substancje smoliste do swoich jakże już zniszczonych płuc.` Sądzę, że dla większości z was takie zachowanie byłoby chore. Ja również nie wyobrażam sobie siedząc z rodziną, przyjaciółmi etc. myśleć cały czas o fajkach. Tak, to byłoby zdecydowanie nienormalne. Czemu w takim razie codziennie od ponad roku w głowie mam tylko jedzenie? Czasami jest taki dzień, gdy wstaję i wmawiam sobie że jestem idealna, muszę jeść, muszę przytyć ale nie widzę w tym sensu.
Starsza pani która ma tytuł psychologa wmówiła 17 latce, że jest anorektyczką! Głupio mi z tym... Chodząc po mieście widzę szczupłe, wysokie dziewczyny. Zazdroszczę im. Długie szczupłe nogi, płaski brzuch, żadnych obwisłych bioder. Patrząc na tych wszystkich ludzi pluję sobie w twarz, że przed chwilą miałam czelność zjeść pączka, który nie posiada za wiele wartości odżywczych, a na dodatek moczył się pewnie w najkaloryczniejszym oleju.
Gorsze jednak jest to, że cały czas tkwię w przekonaniu `najpierw pokochaj siebie`. Nie da się. Po prostu się kurwa nie da.
Mam kuzynkę, posiada chyba 2 stopień nadwagi; ale w dupie ma opinie innych. Dobrze się czuje sama ze sobą. Mam też koleżankę która przy wzroście 167cm waży może z 60 kg. Również czuje się dobrze sama ze sobą. Potrafi nawet żartować, że jest zbyt krągła tu i tam.
A ja? Tu ujawnia się moje rozdwojenie jaźni. Patrząc na cyferki pojawiające się na elektrycznej wadze boję się kolejnego pobytu w szpitalu. Widzę jak moja własna matka patrzy na moje ciało z obrzydzeniem. Jednak gdy schodzę z wagi jestem przeświadczona o tym, że ukazane cyfry są fałszywe. Nie pokazują prawdy.  Spójrzcie na mnie! Uda, brzuch, biodra, to wszystko wydaje mi się za duże.
Będąc w szpitalu psychiatrycznym uświadomiłam sobie tylko to że mam problem, którego nikt nie jest w stanie rozwiązać.
Owszem mam przebłyski i zastanawiam się czemu zrobiłam sobie tak pod górkę. Ale po chwili znowu wracam do chorego toku myślenia.


Myślę, cały czas, o wszystkim. Żyję przeszłością i jedzeniem.
Czas zrestartować swoją głowę i przelać to wszystko do miejsca, w którym nikt Cię nie zna.

February 03 2012

howlingwolf
howlingwolf
Czy byłam kiedyś gruba?
Sądzę, że mieściłam się w najwyższej granicy normalności.
W gimnazjum zaczęło pojawiać się coraz więcej nowych kompleksów.
Nos nie taki, nogi ręce za grube, brzuch tłusty, twarz kwadratowa, cycki za duże, dupa wielka ale płaska.
Z przymierzalni zawsze wychodziłam z płaczem, bluzka za opięta i widać wałki, spodnie się nie dopinają, bądź nie chcą wejść w okolicy ud.
Mimo wszystko nadal żarłam słodycze. Przez cały dzień coś jadłam. Będąc u koleżanki 2 tygodnie, nasze śniadania składały się z dwóch bułek kajzerek i dwóch serków, do końca dnia w naszym jadłospisie występowały też : lody, chipsy, czekolada. Jednym słowem wszystko. Kolacja? Owszem normalna, ale do filmu zawsze miseczka z chipsami.  Mogłam lamentować nad swoim losem godzinami, wkurwiać wszystkich dookoła za swoją posturę, ale była to moja i tylko wyłącznie moja wina.
Co się więc stało z osobą, która potrafiła tylko mówić ale nic nie robić?
Tu jak w każdej historii pojawia się wątek miłosny.
Chłopak, przystojny, elegancki, może trochę arogancki. Ale przyciągał mnie samym sobą. Wyjechał, a ja mimo wszystko pomimo swoich kształtów czułam się piękna. Czekałam do zimy. Przyjechał znowu.
I miała miejsca ta cholerna domówka, ja, on, dwie kumpele i jego kuzyn.
Sielanka miała swój koniec, gdy wkroczył alkohol.
Zdrada emocjonalna, fizyczna, psychiczna: każda jaka tylko występuje.
Spakowałam się i w siarczysty mróz o 5 rano przeszłam całe miasto by następnie płakać i żalić się poduszce.
Wydaje mi się, że własnie ta sytuacja zmobilizowała mnie do zrobienia czegoś ze sobą. Wybrał ją, a nie mnie. Byłam zła, brzydka. Po prostu nic ciekawego. Doszłam do wniosku: `Chcesz żeby Cię ktoś pokochał? Najpierw sama musisz to zrobić`. Tak właśnie zaczyna się moja historia. Ograniczanie jedzenia przeistoczyło się w chore przyzwyczajenia. Jadłam, ćwiczyłam. Zdrowe? Owszem, ale tak zatraciłam się w dążeniu do doskonałości, że nie było czasu na przyjaciół, rodzinę, na nikogo. Byłam tylko ja i liczby. 100g ogórka to 16 kalorii, łyżeczka cukru 24, jabłko (100g) 50 kalorii. Kromka chleba 70, 5 gram masła to ok 40 cal, plasterek sera 50.
Ciągłe liczenie. Moja głowa przechodziła wtedy totalne obciążenie.
Sprawiałam wrażenie osoby cichej nie śmiałej, a w środku przechodziłam horror. Jest dopiero 9.45, długa przerwa, a ja już zjadłam 200 kalori. Pójdę do biedronki kupię jabłko (ok 150) sok (150) i po szkole warzywa na patelnię.
Następnie przychodziłam do domu. Mama robi obiad, ŚWIETNIE! Kotlet w panierce... 80% to sam tłuszcz. Kłótnia.
Ok, zjem trochę surówki, ziemniaki, a kotleta wyrzucę przez okno.
To co robiłam było straszne. Moja rodzina, żyje skromnie. A ja byłam wstanie wszystko wyrzucić do pudełka po kremie i przy najbliższej okazji wyrzucić śmieci.
To co robiłam było chore, doskonale zdaje sobie z tego sprawe.
Dziś jest inaczej, ale liczby nadal dają o sobie znać.
1.5 miesiąca w szpitalu psychiatrycznym nic nie dało.

Co będzie dalej?
Reposted byhappykokeshi happykokeshi
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl